Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Od 1885 roku, kiedy niemiec Carl Benz zbudował swój trzykołowy automobil – pierwszy sprawny, drogowy pojazd silnikowy z napędem, na autostrady czasu wjechało, a potem zniknęło z nich setki marek samochodów. Tańszych, droższych. Mniej lub bardziej popularnych. Do dziś niewiele z nich – zwłaszcza tych, które zakończyły swój żywot w połowie wieku XX, przetrwało w pamięci potomnych. Jedną z tych, które przetrwały, jest z pewnością francuska marka Delahaye. W Polsce w zasadzie zupełnie nieznana. W Europie zaś i na świecie plasowana wśród największych znakomitości. To też jedna z najstarszych europejskich marek.

Emile Delahaye zaprezentował swój pierwszy samochód już w 1895 roku na wystawie w Paryżu. Solidna i niezawodna konstrukcja w połączeniu ze sporą mocą pozwalała Delahaye zajmować czołowe lokaty w pierwszych wyścigach. Delahaye jako pierwszy producent wprowadził zdejmowane głowice cylindrowe i podwójny nożny hamulec. Nic dziwnego, że już wkrótce zapotrzebowanie na samochody Delahaye przekroczyło możliwości produkcyjne niewielkiej fabryki. To spowodowało przenosiny do Paryża.

Początek lat 20. to duży sukces luksusowych modeli 97. Wtedy też  firma opracowała konstrukcję kilku udanych ciężarówek i rozpoczęła współpracę w produkcji bardzo solidnych samochodów osobowych średniej klasy z innym znanym producentem z Francji – Chenard i Walcker. Wkrótce dołączyła do nich także popularna wówczas marka Donnet Zedel.

Kończący się Wielki Kryzys nakłonił menedżerów i konstruktorów Delahaye do rozpoczęcia produkcji kolejnych luksusowych modelI. Było to o tyle prostsze, że Delaroche przejęło słynną, konkurencyjną markę Delage, która posiadała w swojej ofercie właśnie takie modele. Wtedy też powrócono do sportu motorowego, odnosząc w nim ponownie znaczące sukcesy.

Dzięki doświadczeniom Delage opracowano nowy 6-cylindrowy silnik. W 1937 roku opracowano zaś mocną V12-kę. Przełomowym momentem stało się wprowadzenie na rynek modelu 135.

Ten model sprawił, że Delahaye wstąpił do motoryzacyjnego panteonu. Nadwozia Delahaye zaczęli wykonywać tacy specjaliści jak Chapron, Figoni et Falaschi oraz Letourneur et Marchand.

Mieli co robić, bo rynek nakręcały Delage sukcesy sportowe. Marka święciła triumfy między innymi w 24-godzinnym wyścigu Le Mans i rajdzie Monte Carlo. Produkcja samochodów trwała do 1942 roku. W 1945 Delahaye wznowił produkcję udanego modelu 135 i wprowadził na rynek większy, bardziej luksusowy samochód o oznaczeniu 175.

Ostatnim osobowym autem był zaprezentowany w 1951 roku model 235. Jego nadwozie zostało zaprojektowane przez Philippe'a Charbonneaux. W tym samym roku Delahaye zwyciężył jeszcze w Rajdzie Monte Carlo. To był jednak koniec. Osłabiony dekoniunkturą na luksusowe samochody i niekorzystną polityką podatkową rządu francuskiego. Delahaye został przejęty przez producenta ciężarówek i dużych aut osobowych Hotchkiss.

Dziś samochody Delahaye to ta sama liga co Hispano Suiza, Voisin, Packard, czy Duesenberg, albo wspomniany wcześniej Delage - sam szczyt motoryzacyjnej arystokracji. Mimo to kupno takiego samochodu bywa bardziej znośne cenowo, niż się nam wydaje. Tyle tylko że każde Delahaye wymaga garażu zamienionego w salon i bardzo troskliwej opieki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.