Koniec diesli, czas hybrydy. Także w stajni Mercedesa. Tym razem do motoryzacyjnego działu Gazety Wyborczej Trójmiasto trafiła hybrydowa klasa E. Połączenie tradycji i klasyki, które przy okazji podąża w awangardzie nowoczesności.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wzór sedana klasy wyższej średniej. Taka była zawsze niemiecka klasa E. Obecny model celuje nieco wyżej. Powstał na tej samej płycie podłogowej co kwintesencja prestiżu – S klasa. Jest do niej wizualnie bardzo podobna i tylko 218 mm krótsza. Interesującą nas hybrydę rozpoznamy po potężnych tarczach hamulców odzyskujących energię, klapce do ładowania w zderzaku, mniejszym o 140 litrów bagażniku i oczywiście po oznaczeniach – jak ktoś je sobie życzy. Nowa E klasa niewiele różni się od modelu „S” nie tylko na zewnątrz, ale także w środku. Mamy tu, na charakterystycznym panelu, dwa wysokiej jakości ekrany, każdy o przekątnej 12.3 cala, które zmyślnie połączono jedną szybą.

Wnętrze Mercedesa E z BMG Goworowski
Wnętrze Mercedesa E z BMG Goworowski  Bartosz Gondek

Przez to sprawiają wrażenie monolitu. Ekrany pozwalają nam nie tylko kontrolować wybrane preferencje samochodu, ale także sposób, w jaki będą wyświetlane dane. Z barwą wyświetlaczy współgra oświetlenie Ambiente, które pozwala nam za pomocą 64 kolorów podświetlenia zmieniać klimat wewnątrz pojazdu. Mamy bogaty, srebrny panel nawiewów. O poprawę humoru zadba także audio sygnowany przez firmę Burmester, oraz królewsko wygodne fotele, które w połączeniu z niezwykle skutecznie tłumiącym nierówności zawieszeniem, oraz ciszą wewnątrz sprawiają, że pokonanie tym samochodem ponad 2000 kilometrów nie stanowi najmniejszego problemu.

Nowy Mercedes E z BMG Goworowski
Nowy Mercedes E z BMG Goworowski  Bartosz Gondek

Ładowany w trzy godziny z gniazdka E 300e to tak zwana „mała hybryda”. Mała, bo teoretycznie wspomaga, a nie jest drugiem równoprawnym elementem układu napędowego. To w teorii. W praktyce jest jednak inaczej. Czterocylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1991 ccm i mocy 211 KM wspomaga bowiem 122-konna „elektryka”. Po załadowaniu z gniazdka na pełnym trybie elektrycznym przejedziemy od 30 do 50 km. (Tyle pojawiło się nam na magicznym wyświetlaczu. )

Nawet po wyczerpaniu tego zapasu silnik elektryczny nadal suplementuje podrasowaną benzynę nadając Mercedesowi właściwej dynamiki. Dzięki temu przyspieszenie 0 – 100 zajmuje mu tylko 5,4 sekundy przy średnim testowym zużyciu paliwa, wynoszącym, w większości w mieście, 9 litrów. To naprawdę duży atut.


Samochód udostępniła do prezentacji firma BMG Goworowski - autoryzowany dealer Mercedes Benz

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem