Rewolucyjny i nowoczesny Citroen TU-A,B,C otworzył w 1939 roku nową epokę w konstrukcji aut dostawczych. Co z tego, skoro później wybuchła wojna i wszyscy o nim zapomnieli.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dla większości z nas pierwszy, kultowy dostawczy Citroen to pokryty falistą blachą model "H" z 1947 roku. Nawet polska Wikipedia podaje, że samochód nie miał poprzednika. Tymczasem w 1939 roku Citroen wprowadził do produkcji model TUB – mierzącego cztery metry dostawczaka, wyposażonego w nowoczesną technikę modelu Traction Avant, w tym napęd na przednie koła i rzecz w tamtym czasie rewelacyjną – odsuwane na specjalnych rolkach, boczne drzwi.

Geneza projektu sięga roku jeszcze roku 1934, kiedy to po przejęciu zakładów Citroen przez firmę Michelin główny inżynier zakładów Pierre Jules Boulanger przedstawił nowemu zarządowi badania, z których wynikało, że rynek szuka niewielkiego samochodu dostawczego o zwartej konstrukcji i ładowności około 800 kg. Silnik, najpierw z modelu 7CV, a potem z 11 CV, umieszczono pomiędzy siedzeniami kierowcy i mechanika. Brak wału napędowego pozwolił obniżyć wysokość podłogi, która teraz znajdowała się zaledwie 40 centymetrów nad jezdnią.

Położono nacisk na minimalizację kosztów, drewno, materiał, tanią blachę, ekstremalną praktyczność z ekstremalną prostotą. Koło zapasowe i akumulator były przechowywane w szafce po lewej stronie furgonetki, dostępnej z zewnątrz, ale całkowicie odizolowanej od przestrzeni ładunkowej. Produkcja nadwozia furgonetki została powierzona firmie budowlanej Fernand Genève.
Rynkowy debiut furgonetki miał miejsce 5 czerwca 1939 roku. Nowoczesne rozwiązania TUB wyceniono na 36 000 franków, czyli o 10 000 więcej niż sprzedawane w tym czasie, inne samochody dostawcze. Niecały rok później pojawiła się nowa, mocniejsza odmiana 11 TU-C z mocniejszym silnikiem o pojemności 1911 ccm. Poza silnikiem wprowadzono wiele innych ulepszeń. Także z Citroena Traction. Maksymalna ładowność nadal wynosiła 1020 kg.
Produkcja TUB trwała jeszcze kilka miesięcy po agresji Niemiec na Francję. TUC zastąpił go dopiero w maju 1941 roku. Ze względu na braki materiałowe produkcję dostawczaka wstrzymano w grudniu tegoż roku. Ze względu na wojnę łącznie wyprodukowano tylko 1740 modeli TUB/TUC. Niemały wysiłek w stworzenie koncepcji auta i dokumentacji technicznej opłacił się jednak zaraz po wojnie. To na bazie właśnie tego samochodu zbudowano model H, który był tak naprawdę nieco większą i mniej spartańską ewolucją modelu TUB.
Do dziś w muzeach, głównie we Francji, zachowało się około 10 Citroenów TUB. Znacznie mniej niż na przykład starszego i wydawałoby się, a bardziej nietypowego, półgąsienicowego Citroena Kegresse. Jeżeli jednak uda się nam zakumulować odpowiednią kwotę w gotówce, możemy być dobrej myśli. Raz na kilka lat pojawia się na rynku kolekcjonerskim oferta sprzedaży modelu TUB. Tak jest i obecnie. Samochód prezentowany na zdjęciu pojawił się niedawno na francuskim portalu ogłoszeniowym. Jego cena to 25 000 euro.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Prześwietny, jeździłbym takim, jeszcze chętniej, niż HY. Widzę, że stan igła, przykurzony nieco trochę, do niewielkich poprawek lakierniczych. Wnętrze nie ważne, przecież to dostawczak :)
    już oceniałe(a)ś
    1
    0