Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Co możemy zatem zrobić w garażu, a co nie? Punkt widzenia zależy od aktualnej sytuacji. W dobie koronawirusa raczej nie będziemy mieli do czynienia z wizytami np. straży miejskiej, która miewała zwyczaj napominania właścicieli garaży, że nie jest to warsztat i nie można w nim zmienić nawet kół. Było to zresztą działanie nieprawne, ponieważ zgodnie z § 102 rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, garaż służy do przechowywania i bieżącej niezawodowej obsługi samochodów osobowych oraz stanowi samodzielny obiekt budowlany lub część innego obiektu. To oznacza, że drobne prace, np. wymianę kół czy sprzątanie, możemy w nim śmiało wykonywać.

Według obecnych przepisów dotyczących ochrony środowiska zabronione jest mycie pojazdów pod chmurką. Trzeba być też ostrożnym z jeżdżeniem na myjnie samoobsługowe, ponieważ według policji jest to czynność zbędna. Technicznie rzecz ujmując, nie jest to właściwa wykładnia, ponieważ mycie auta, zwłaszcza wiosną, nie jest zabiegiem jedynie czysto pielęgnacyjnym, lecz czynnością obsługową. Chodzi głównie o sól, która dalej zalega na jezdni, a której wypłukanie jest niezbędne dla zachowania właściwej kondycji elementów metalowo-gumowych i zapobieżenia korozji, której ryzyko w takim wypadku przy wzroście temperatur gwałtownie wzrasta. Nieusunięty film solny pokrywający kable i złącza przyczynia się także do poważnych uszkodzeń elektryki i elektroniki.

To nie koniec. Przepisy zawarte w ustawie Prawo o ruchu drogowym wyraźnie mówią: pojazd uczestniczący w ruchu ma być tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu, nie naruszało porządku ruchu na drodze i nie narażało kogokolwiek na szkodę i dalej… zapewniało dostateczne pole widzenia kierowcy oraz łatwe, wygodne i pewne posługiwanie się urządzeniami do kierowania, hamowania, sygnalizacji i oświetlenia drogi przy równoczesnym jej obserwowaniu… Jak się więc ma do tego brudna rejestracja, światła czy szyby?

Ponieważ te argumenty nie docierają do wielu stróżów prawa, pozostaje nam szybkie umycie pojazdu przy okazji wizyty na stacjach benzynowych. Na przykład przy użyciu automatycznej myjni. Przy okazji zatankujmy samochód do pełna, dbając oczywiście o wszystkie niezbędne środki ostrożności.

Wróćmy do wiosennej zmiany ogumienia. Szczęśliwi ci, którzy mogli to zrobić w zaciszu własnego garażu. Szczęśliwi, ponieważ wymiana opon też została uznana za czynność nie niezbędną. Biadolą więc kierowcy, patrząc jak w temperaturach powyżej 10 stopni Celsjusza ich zimówki rozpływają się na asfalcie. Płaczą też serwisy oponiarskie. Eksperci zaś przyznają, że sezonowa wymiana opon to konieczność wymuszona przez zapewnienie bezpieczeństwa na drogach.

Polski Związek Przemysłu Oponiarskiego wraz z Polskim Związkiem Przemysłu Motoryzacyjnego i Związkiem Dealerów Samochodowych wystosowali do premiera list w imieniu całej branży motoryzacyjnej, w którym domagają się uznania sezonowej wymiany opon za spełniającą definicję potrzeb dnia codziennego.

Jak będzie – zobaczymy. A wracając do opon, to nudząc się w garażu, po odkurzeniu i wyczyszczeniu wnętrza, ogarnięciu komory silnikowej, sprawdzeniu płynów zmierzmy także ciśnienie w oponach oraz ich stan. Powinien trzymać się zaleceń producenta i być równy we wszystkich kołach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.