Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ford Model A zastąpił wytwarzany od roku 1908, mocno przestarzały model T. Pierwszy egzemplarz zjechał z taśmy montażowej 20 października 1927 r. Początkowo sprzedaż nowego samochodu kształtowała się marnie, jednak Ford A szybko zdobył uznanie klientów. W efekcie, przez cztery lata produkcji powstało dokładnie 4,858,644 sztuk modelu A. Pojazd ten posiadał znacznie nowocześniejsze rozwiązania techniczne niż Ford T i stał się w USA jednym z najpopularniejszych pojazdów końca lat 20. i początku lat 30. XX w. Konstrukcję pojazdu oparto na sprawdzonych rozwiązaniach. Stalowe nadwozie osadzono na solidnej ramie. Pozwalało to na łatwą zabudowę różnego rodzaju karoserii. Pod maską znalazł się dolnozaworowy, 3.3, czterocylindrowy silnik benzynowy o mocy 40 KM. Napęd, za pomocą trzybiegowej skrzyni, przekazywany był na tylny most. Mocny silnik pozwalał rozpędzić Forda do 105 km/h.

Ford A na Ta Ostatnia Niedziela - Retro Dolne MiastoFord A na Ta Ostatnia Niedziela - Retro Dolne Miasto Bartosz Gondek

Konserwatywne w konstrukcji zawieszenie opierało się na resorach. Wszystkie wersje Forda A standardowo wyposażone były w rozrusznik elektryczny, włączany małym pedałem umieszczonym obok przyspieszenia, co nie było jeszcze wówczas wcale oczywiste. Model A kosztował, w zależności od wyposażenia, od 385 za otwartego roadstera, do 1,400 za dobrze wyposażoną karetę. Po zakończeniu produkcji w USA powstawał na licencji w wielu krajach. Nawet w Argentynie, Japonii i ZSRR, jako Gaz A. Stał się tam nawet podstawą do stworzenia pojazdu pancernego. Ze względu na solidną konstrukcję i wysokie zawieszenie, samochód był bardzo popularny także w II RP. Ponowny, niespodziewany wzrost popularności modelu A nastąpił po II Wojnie Światowej. Okazało się, że lekka rama tego samochodu idealnie nadaje się do instalowania ogromnych silników i konstruowania tak zwanych „Hot Rodów”. Obecnie w Trójmieście możemy cieszyć się widokiem dwóch Fordów A – zielonego Faux Cabriolet i żółtej karety. Oba samochody znajdują się w nienagannym stanie technicznym. Żółtego mogliśmy ostatnio podziwiać podczas imprezy "Ta Ostatnia Niedziela - Retro Dolne Miasto", a być może jeszcze we wrześniu pojawi się ponownie, tym razem nad Motławą.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.