Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zawsze chciałem go mieć. Mowa o pierwszym wcieleniu Defendera. Przymierzałem się do niego dwa razy. Za każdym, po opuszczeniu kabiny, z nostalgią wspominałem jednak Żuka i Lublina II.  Potem nadszedł ten dzień, kiedy ogłoszono, że na klasycznego Defendera nadeszła pora. A potem dodano, że pojawi się nowy. Oczekiwanie trwało wiele miesięcy. Kiedy się pojawił, posypały się superlatywy. Ale – nie sprawdzisz, nie wiesz. Teraz już wiem, że ktoś tu bardzo dobrze odrobił lekcję nie tylko z marketingu, ale także z technologii. Nowy Land Rover Defender jest jak Rolls-Royce. Dalej klasyczny on, ale teraz w wersji, która nie tylko zaciągnie nas do lasu, ale potem spokojnie da się wykorzystywać na co dzień.

Nowy Land Rover DefenderNowy Land Rover Defender Bartosz Gondek

Jak wygląda nowy Defender? Po prostu jak… Defender. Tylko w nowoczesnej, modernistycznej formie. Zadbano nawet o takie szczegóły, jak kultowy kształt kierownicy, okienka w dachu czy ryflowane wstawki na masce. Samochód ma teraz 5018 metra długości, a jego wysokość to 1967. Tu trzeba pamiętać, zwłaszcza na zjazdach, że niektóre polskie podziemne garaże mają niewiele więcej. Nawet w marketach. Tak jak w pierwszym Defenderze, nadwozie ma krótkie zwisy, które wielce poprawiają zdolności terenowe. Jakość wykonania nie odbiega niczym od Range Roverów.

Nowy Land Rover DefenderNowy Land Rover Defender Bartosz Gondek

Wnętrze zamienia terenówkę w wygodnego SUV-a. Mamy tu na przykład na pokładzie trzysferową klimatyzację. Za kultową kierownicą i na środku znajdują się dwa duże wyświetlacze. Na środkowym można nie tylko regulować własności terenowe, ale także na bieżąco je monitorować. Koniecznie należy też wspomnieć o świetnym systemie kamer 360 stopni z widokiem 3D. Bardzo pomaga w terenie i przy parkowaniu.

Nowy Land Rover DefenderNowy Land Rover Defender Bartosz Gondek

Plusem samochodu jest ogromna liczba gniazdek USB i 5V. W przepastnym bagażniku (pięć osób i 860 l bagażu), znalazło się nawet gniazdo 230 V. Jak na auto, które może czasami posłużyć do pracy, lub polowania, podłoga w bagażniku nie jest wyłożona miękką wykładziną, tylko wytrzymałym na zarysowania tworzywem. Nie zabrakło też schowka pod podłogą. A co w terenie? Podobnie jak poprzedni idzie tam jak czołg. Niezależnie od tego, czy to strome, piaszczyste, kaszubskie podjazdy, czy głębokie, maziste, żuławskie błota. Dzięki zastosowaniu miechów powietrznych w środku zdecydowanie mniej rzuca. Ceny nowego Defendera rozpoczynają się od 261 000 zł za odmianę 240-konną. Kiedy konfigurowaliśmy sobie auto, które chcielibyśmy mieć, wychodziło 350 000 brutto. To i tak znacznie mniej od G klasy. Wniosek: od teraz właściciele Land Rovera Defendera nie muszą go parkować koło traktora, sami przesiadając się do wygodnej osobówki. Mają wydajne dwa w jednym. W dodatku z legendą.

(Samochód udostępniła na potrzeby materiału firma British Automotive Gdańsk).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.