Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dziś o godz. 12 mszą świętą, a zaraz potem Kadrylem, czyli specjalnym tańcem wykonywanym przez jeźdźców na koniach, rozpocznie się największy pomorski Hubertus. Wkrótce potem ruszy klasyczna gonitwa za lisem. Będzie też możliwość postrzelania z łuku i pokazy sokolnicze. W  niedzielę organizatorzy przewidzieli, oprócz gonitw, także pokazy psów myśliwskich i mody myśliwskiej. Ulkowski Hubertus to największa impreza tego typu w okolicach Trójmiasta. Geneza święta sięga 1444 r. Pierwsze Hubertusy były wielkimi polowaniami. W Polsce Hubertusy pojawiły się w XVIII w. Za jego wprowadzeniem stoi dynastia saska. Hubertusy były bardzo modne w II Rzeczypospolitej. Organizowali je ziemianie, koła łowieckie, pułki jazdy, a nawet sam prezydent Ignacy Mościcki. Na początku XX w. tradycję gonitw za lisem podchwycili automobiliści i motocykliści. W Polsce zmotoryzowane pogonie za listem organizowane są regularnie do dziś. Takie imprezy odbywały się kiedyś także na wybrzeżu. Przed II wojną światową na terenie Wolnego Miasta Gdańska jesienną pogoń za lisem organizował tutejszy oddział ADAC. Start odbywał się na rynku w Pruszczu Gdańskim, a trasa wiodła przez drogi Gdańskich Wyżyn. Takie same imprezy organizował równolegle na terenie północnych Kaszub polski Gdyński Automobilklub. Po wojnie tradycje te kontynuował, do lat 90. XX w., Automobilklub Morski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.