Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Globalna roczna produkcja AMG, czyli założonej w 1967 roku Aufrecht Melcher Grosspach, plasuje się rocznie na tym samym poziomie co Maserati. To w połączeniu z najwyższą technologią i manufakturowym sposobem produkcji sprawia, że mamy do czynienia z supersamochodami zaklętymi w seryjne nadwozia Mercedesów. Nic dziwnego, że coroczne pojawienie się na wybrzeżu AMG Performance Tour pobudza do szybszego bicia serca wszystkich miłośników marki i motoryzacji.

W tym roku AMG Performance Tour pojawił się jesienią w firmie BMG Goworowski. Do dyspozycji klientów i mediów podstawiono osiem samochodów. Wśród nich znalazły się takie znakomitości jak AMG GT 63S 4-Door Coupe, AMG GT R czy Mercedes-AMG G 63 w limitowanej szarości. To wszystko oczywiście samochody za umowne miliony złotych, ale na BMG AMG Performance Tour były i tańsze. Nam najbardziej spodobał się Mercedes AMG GLA 45 S, który był jednym z najtańszych w prezentowanej gamie, a jeździł i ryczał jak te najwyżej pozycjonowane cenowo. Skąd to wiemy? Bo trasa tegorocznego objazdu AMG liczyła ponad 150 kilometrów. Można więc było spokojnie sprawdzić, jak miewa się i co reprezentuje każdy z prezentowanych modeli.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.