Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jeszcze 20 lat temu, wyobrażając sobie SUV-a, widzieliśmy dużą maszynę z potężnym, minimum trzylitrowym silnikiem. Zmieniające się warunki drogowe i absolutny deficyt miejsc do parkowania, zwłaszcza w metropoliach, które – paradoksalnie – stały się naturalnym środowiskiem takich samochodów, sprawiły, że dziś najlepszą opcją jest kompaktowy SUV. Taki jak na przykład Mercedes GLA. A że jeszcze dodatkowo jest trochę ekologiczny – to dodatkowy plus. 

Mercedes GLA otwiera listę podwyższonych samochodów koncernu ze Stuttgartu. Ciut większy jest kwadratowy GLB, a potem dużo większe – GLC i GLE. Nie znaczy to jednaj, że GLE należy do małych samochodów. 4,4 metra długości oznaczało jeszcze kilka lat temu dużego kompakta, a nawet samochód klasy średniej. Mówiło się nawet o klasie „4,5 metra". Mamy tu więc do czynienia z całkiem niemałym samochodem. Pojemność bagażnika Mercedesa GLA to także bardzo przyzwoite 385 litrów. Jak na SUV-a przystało, siedzi się tutaj też aż 14 cm wyżej niż w klasycznej A-klasie.

Przy naładowanym akumulatorze GLA spala w mieście około 7-8 litrów na sto kilometrów. W trasie spadło nam do 6 litrów. Rozładowana bateria powoduje, że GLA pali dwa litry więcej. I tutaj najlepiej widać korzyść z posiadania hybrydy. Bo choć teoretyczny zasięg na prądzie wynosi 65 kilometrów, trzeba pewnej wprawy, aby rzeczywiście tyle na nim przejechać.

Zobaczmy zatem, co znajduje się pod maską tego samochodu. Pracuje tam hybryda plug-in, na którą składa się benzynowa jednostka 1.3 turbo o mocy 160 KM, sprzężona z silnikiem elektrycznym o mocy 102 KM. Całość generuje moc systemową 218 KM. Oprócz zredukowanego zużycia paliwa kolejną najważniejszą korzyścią, płynącą z eksploatacji właśnie tego zespołu napędowego, jest jego dynamika. Niezależnie od tego, czy startujemy spod świateł, czy też przyśpieszamy na trasie. Zespół napędowy, sprzężony z ośmiobiegową skrzynią automatyczną daje wrażenie, że dysponuje znacznie większą pojemnością i pozwala osiągnąć 100 kilometrów na godzinę w 7,1 sekundy.

Mercedes GLA 250e to oczywiście pełnoprawny samochód klasy premium. Doczekaliśmy czasów, w których te najmniejsze modele nie różnią się specjalnie wykończeniem, czy nawet liczbą gadżetów, od swoich większych kuzynów. Mamy tutaj panele LCD, ambientowe podświetlenie, które możemy zmieniać w zależności od kaprysu i nastroju, wysokiej klasy sprzęt audio i dobre wygłuszenie, czy pełen pakiet bezpieczeństwa. Takie rozwiązania stały się jednak w tej klasie przyjemnym standardem, a to co w tym samochodzie jest najciekawsze, to właśnie zespół napędowy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.