Dziś zakończył się kolejny tydzień zrównoważonego transportu pod szyldem Europejskiego Tygodnia Mobilności.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

  W naszym kraju był to już 20. taki tydzień. Tegoroczny był szczególny. Wojna w Ukrainie sprawiła, że wszyscy stanęliśmy przed koniecznością drastycznych oszczędności energii. Sprzyja temu główna idea tygodnia zrównoważonego transportu, czyli zmiana niekorzystnych dla zdrowia przyzwyczajeń i wybrania alternatywnych, ekologicznych sposobów podróżowania: chodzenia pieszo, jazdy na rowerze, korzystania z komunikacji miejskiej, carpoolingu oraz przesiadki na bardziej ekologiczne pojazdy. Ostatnie dwa lata pokazały, że dwie dekady pracy nad Polakami dają wymierne rezultaty. Ubiegły rok okazał się przełomowy dla całego europejskiego rynku motoryzacyjnego. Po raz pierwszy w historii sprzedaż samochodów z napędem hybrydowym (HEV) wyprzedziła pojazdy z silnikami Diesla. Normalnym widokiem w polskim krajobrazie stały się wiaty fotowoltaiczne dla samochodów elektrycznych lub hybryd plug-in. Większość sprzedaży Toyoty to obecnie hybrydy. Na takie samochody decyduje się obecnie także większość firm. Powód? Ceny porównywalne z benzyniakami, niskie koszty użytkowania oraz – oczywiście – ekologia. Klasyczne hybrydy i hybrydy plug-in mają też tę zaletę, że nie trzeba ich ładować, co w naszym kraju, wobec ciągłej konieczności rozwoju sieci ładowarek, jest nie bez znaczenia. Obecnie niemal co trzecie auto wyjeżdżające z salonu na terenie Wspólnoty Europejskiej to hybryda lub hybryda plug-in. W Polsce w 2021 roku zarejestrowano ponad 122 tys. hybryd, czyli prawie dwa razy więcej niż w 2020 roku. To samo dotyczy pojazdów elektrycznych. Jeszcze niedawno nieliczne modele, oferowane przez wybranych producentów, wzbudzały zainteresowanie ciekawskich.

Toyota RAV4 Plug-in Hybrid
Toyota RAV4 Plug-in Hybrid  fot. Toyota

 Dziś zupełnie normalnym jest widok rzędu elektrycznych mercedesów zaparkowanych pod eleganckim centrum handlowym czy elektryczne porsche przejeżdżające przez Sopot. Albo na przykład – elektryczny hyundai ioniq zaparkowany dziś pod sklepem mięsnym pod Pruszczem Gdańskim. Przyzwyczajamy się. Także do elektrycznych autobusów, które w Gdyni zrzucają szelki i jadą pod górę na prądzie zgromadzonym w bateriach albo pobierają go z ustawionych w mieście stacji ładowania, przypominających pantografy. Takie same zjawisko będziemy obserwować już wkrótce codziennie w Gdańsku.

Przegubowy autobus elektryczny MAN Lion's City E. Takie pojazdy kupił Gdańsk.
Przegubowy autobus elektryczny MAN Lion's City E. Takie pojazdy kupił Gdańsk.  Fot. mat. prasowe GAiT

W przyszłym roku na ulicach nadmotławskiego grodu pojawi się 18 elektrycznych autobusów firmy MAN. Będzie to 10 autobusów standardowych i 8 przegubowych. Coraz więcej wokół nas także zwykłych stacji ładowania, adresowanych do użytkowników pojazdów osobowych. Na nowych osiedlach zaczyna być ich za mało. Tak rośnie liczba samochodów z charakterystyczną wtyczką. Ale  samochody to nie wszystko. Elektryczne skutery i hulajnogi wypożyczane na minuty nie tylko stały się  powszechną alternatywą transportu, a nawet czasami architektonicznym chwastem, ale także przekonały wielu z nas do zakupu elektrycznego skutera lub hulajnogi. Z tymi ostatnimi coraz częściej konkuruje elektryczny rower. Czy to wszystko jest zdrowe? Nie powiedziałbym. Bo najzdrowsze jest klasyczne pedałowanie lub spacer. Ale na pewno robi się zdecydowanie bardziej ekologicznie.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem