To jasne, że najciemniej jest pod latarnią. Długo rozglądałem się po motoryzacyjnych muzeach w Polsce, aby gdzieś zobaczyć słynnego bohatera "sześciodniówek", czyli crossowego Junaka. Wreszcie na niego wpadłem. Stał pod ścianą dwieście metrów od miejsca, w którym bywam co tydzień. W kameralnym salonie samochodowym, należącym do dawnego mistrza i trenera kadry w motocrossie.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Junak to jest coś! Powstawał w Szczecinie, w dawnych halach niemieckiego Stoewera, najcięższy powojenny, polski motocykl. Symbol odwilży popaździernikowej i najbardziej efektywnego okresu w historii PRL-owskiej motoryzacji. Produkowany w latach 1956-1965, w liczbie 91 400 motocykli, w tym w tym ok. 10 000 szt. modelu M07, do którego zaliczały się właśnie rajdowe typu M07-R i crossowe typu M07-C, przewyższał wiele renomowanych konstrukcji zachodnich. Porównywano go nawet z najlepszymi wówczas konstrukcjami brytyjskimi. Nie mogło być inaczej, skoro stworzyła go krajowa elita konstruktorów jednośladów, opierająca się na przedwojennych doświadczeniach twórców legendarnych „Sokołów". Motocykl napędzał oryginalny, górnozaworowy silnik czterosuwowy o pojemności 350 ccm i mocy nawet 19 KM. Junaki eksportowano między innymi na Węgry, do Bułgarii, Turcji, Wenezueli, Mongolii i na Kubę. Próbowano też wykorzystać podobieństwo motocykli do jednośladów angielskich i wysłać je do USA. Tam trafił szosowo-terenowy Scrambler oraz 21 sztuk wykonane na specjalne zamówienie, z wyposażeniem wzbogaconym o sakwy, gmole i dodatkowe oświetlenie, czyli „Junak M10 de Lux".

Sportowa sława 

Sławę przyniosły mu jednak nie wersje eksportowe, lecz sportowe. Najbardziej ekstremalnym wynikiem, zaliczonym na Junaku, był polski rekord prędkości motocykla, na fragmencie „Berlinki", nieopodal Tczewa, wynoszący 149,3 km. Miało to miejsce w 1959 roku. Jego autorem był zaś zawodnik Klubu Motocyklowego „Budowlani" z Gdańska Franciszek Stachewicz. Rok później tenże Franciszek Stachewicz na XXXV Sześciodniówce FIM w Bad Aussee w Austrii na Junaku zdobył srebrny medal. Rok później, w Anglii, także na Junaku, powtórzył swój sukces. Jeszcze lepiej poszło mu w 1962 roku, kiedy to na XXXVII Sześciodniówce FIM w Garmisch-Partenkirchen na Junaku zdobył indywidualnie złoty medal. Złoto przywiozła także cała drużyna.

Należy w tym miejscu wspomnieć, że pierwszy medal na Junaku zdobył w 1958 roku w Garmisch-Partenkirchen Witold Płużański. Takiego samego sprzętu używał też związany z wybrzeżem mistrz, Jerzy Dąbrowski. Lata 1958-1962 były złotymi czasami polskich maszyn na międzynarodowych zawodach. Potem pojawiły się od nich lepsze – zachodnie. A w 1965 roku skończyła się produkcja Junaka. Do dziś zachowało się zaledwie kilka crossowych i rajdowych Junaków. Jeden znajdował się przez lata w kolekcji  znanego crossowca i uczestnika "sześciodniówek" - Pawła Komana z Gdyni. Widoczny na zdjęciu jest własnością Mirosława Zdanowicza, zawodnika a także trenera crossowego i możemy go oglądać w salonie Subaru w Gdańsku.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem