- Wiosną 1939 r. nasza kompania wyruszyła na manewry na Wołyń. W drodze powrotnej pociąg zatrzymał się w Gdańsku. Ze zdumieniem patrzyłem, jak pluje na nas niemiecka młodzież. Wtedy zdałem sobie sprawę, że nadciąga apokalipsa - mówi 101-letni Aleksander Pawelec z Gdyni, ostatni żyjący obrońca Kępy Oksywskiej.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.