"Rany, co na to Gosia?" - pomyślałem. - Nie dość, że już teraz jest jedyną kobietą z czterema facetami, to jeszcze dwóch kolejnych przybędzie. A Gosia, że nie ma sprawy. Że może to i lepiej, bo dorośli, a więc samodzielni. I że nie można odmówić, bo poczują się, że nikt ich nie chce. Przyjaciele? Zareagowali pozytywnie, znajomi w większości też, choć zdarzały się uwagi w stylu: "Ja bym nie mógł mieszkać z obcymi" czy "Ludzi z ciemną skórą bym do domu nie wpuścił"